Mała agencja z Katowic z dużymi ambicjami.
Jest nas pięcioro. Wszyscy doświadczeni, wszyscy senior — bez juniorów odbijanych klientom w cenie seniorów. Każdy projekt prowadzi 2-3 osoby od briefu do końca.
Zaczęło się od jednego klienta i jednej strony.
W 2018 zrobiliśmy stronę dla salonu detailingu, który miał z niej pierwszych dziesięciu klientów w miesiąc. Wzięliśmy się za pozycjonowanie i wzrósł kolejne 200%.
Tak narodziła się Pixel Agency: nie wielka korpo-agencja z 50 osobami i 5 piętrami strategii. Mały zespół ludzi, którzy dowożą.
Dziś mamy 60+ projektów, klientów od Wybrzeża po Tatry, ale wciąż każdy z nas siedzi w jednym biurze przy Mariackiej i pamięta imiona klientów.
Cztery rzeczy, w które wierzymy.
Robimy raz, robimy dobrze.
Nie sprzedajemy „opieki technicznej", której nie da się sprawdzić. Po launchu zostajesz, jeśli chcesz — odchodzisz, jeśli wolisz. Bez urazy.
KPI, nie ogólniki.
Każdy projekt ma 3-5 konkretnych mierników. Co tydzień raport. Jeśli któryś leci w dół — pierwsi to mówimy, nie ukrywamy.
Mówimy „nie", kiedy trzeba.
Czasami szczerze odradzamy nowego klienta. Wolimy nie wziąć projektu, niż wziąć go „na siłę" i nie dowieźć.
Tylko ludzie z 5+ lat doświadczenia.
Brak juniorów odbijanych klientom w cenie seniorów. Każdą decyzję projektową podejmuje osoba, która zrobiła już 20 podobnych projektów.
Pięcioro ludzi. Zero pośredników.
Pasujemy? Pogadajmy.
Półgodzinna kawa albo call. Bez prezentacji, bez slajdów. Po prostu rozmowa, czy mamy podobne podejście.